StoryEditorOdmrożenie cen prądu

Wyższe ceny prądu już od 1 lipca! Ile naprawdę zapłacimy za energię?

Pierwsza połowa 2024 roku to prawdopodobnie ostatni okres, w którym Polacy mogą skorzystać z tak wielu ulg, obniżających ceny prądu. Już od 1 lipca zostaną one odmrożone i będziemy płacić rachunki według obecnych taryf operatorów. Czy okażą się drastycznie wysokie? Czy obietnice ministerstwa klimatu o podwyżkach nie większych niż 30 zł są realne?

Do kiedy ceny prądu są zamrożone? 

Zamrożenie cen prądu zostało wprowadzone przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Obowiązywało w 2023 roku i miało objąć także rok 2024. Nowa władza zadecydowała jednak o zniesieniu tej ulgi. Dziś koalicja rządząca pracuje nad tym, jak uczynić odmrożenie cen prądu stosunkowo mało odczuwalnym dla portfeli Polaków. By dać obywatelom czas na przygotowanie się do powrotu do taryf operatorów, postanowiono utrzymać zamrożenie cen energii do 30 czerwca 2024. Niższe rachunki obowiązują tylko dla osób, które zmieszczą się w dedykowanym sobie limicie zużycia prądu. 

Więcej na ten temat przeczytasz tutaj: To ostatni moment na złożenie wniosku o tańszy prąd! Do kiedy? Jakie są limity? 

Ile Polacy zaoszczędzą na zamrożeniu cen prądu? 

Zatrzymanie cen prądu na poziomie tych obowiązujących w 2022 roku to duża ulga dla portfeli Polaków. Niebawem przyjdzie nam się z nią pożegnać, choć Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapowiada, że chce przeprowadzić tę zmianę bezboleśnie. Z pewnością nie bez znaczenia pozostanie fakt, że nawet zamrożenie cen na pół roku, obowiązujące w 2024, pozwoliło realnie zaoszczędzić. Stojąca na czele resortu klimatu Paulina Hennig-Kloska podała, że średnio w portfelach Polaków zostanie około 500 zł w I półroczu tego roku. 

Odmrożenie cen energii: co nas czeka od 1 lipca? 

Okres zamrożenia cen prądu nieuchronnie zbliża się ku końcowi. Niższe rachunki będziemy otrzymywać jeszcze tylko przez 3 miesiące. A co dalej? Wiele osób myśli o drugim półroczu 2024 z przerażeniem. Rząd uspokaja: pojawią się nowe rozwiązania, które nie spowodują gwałtownego wzrostu cen energii. Przejście ma być stopniowe. Paulina Hennig-Kloska przyznała, że chciałaby, aby rachunki wzrosły o nie więcej niż 30 zł miesięcznie. Rząd rozważa także wprowadzenie bonu, który miałby ochronić najbiedniejszych Polaków, najsilniej odczuwających wahania cen na rynku energii. 

Czym ma być bon energetyczny? 

Bon energetyczny to pomysł na rekompensatę za odmrożenie cen prądu. Nie obejmie jednak wszystkich, a tylko gospodarstwa domowe w najgorszej sytuacji ekonomicznej. Ma to sprawdzać kryterium dochodowe, którego spełnienie będzie podstawą do uzyskania wsparcia. MKiŚ szacuje, że w wariancie minimalnym o bon ubiegać się będzie 3,5 mln gospodarstw domowych. Szczegóły tego wsparcia będą dyskutowane na posiedzeniu rządu po świętach. Wówczas być może ustalona zostanie kwota bonu energetycznego i jego forma. Na razie Paulina Hennig-Kloska zapowiedziała tylko, że będzie to jednorazowa pomoc. 

Jakie będą ceny prądu w II połowie 2024 roku? 

Ceny prądu po odmrożeniu z pewnością pójdą w górę. Ich utrzymanie na niezmienionym od 2022 roku poziomie było sztucznym zabiegiem. Są jednak dobre wiadomości: ponieważ sytuacja na rynkach energetycznych ustabilizowała się, podwyżki nie będą aż tak duże. Taryfy zaproponowane na 2024 przez operatorów i zatwierdzone przez Urząd Regulacji Energetyki są o 31,3 proc. niższe niż te, które miały obowiązywać w 2023 roku. Do góry poszła za to cena dystrybucji - wzrosła o blisko 3 proc. Eksperci szacują, że ostateczny koszt prądu od 1 lipca 2024 może wynosić 470-520 zł/MWh. Ostateczne ceny prawdopodobnie będą jeszcze negocjowane w najbliższym czasie.

 

Zuzanna Ćwiklińska

fot. envato elements

pogoda
Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
14. kwiecień 2024 15:54